Prawdziwe zakończenie

Pamiętacie mój wpis o gościu, do którego się w ogóle nie odzywam odkąd zaczęłam pracować w obecnym miejscu, a który z jakichś powodów przyśnił mi się już kilka razy i to bardzo miło? Ku odświeżeniu pamięci polecam kliknąć tutaj. Zrobiło mi się bardzo miło, kiedy od kilku z Was dostałam propozycję dokończenia tej historii. No ale cóż… Historia dokończyła się sama. Ciekawi? 🙂

W zeszły czwartek obcięłam włosy, więc wszyscy moi współpracownicy mieli przeżyć szok w piątek. Ich reakcje przeszły moje oczekiwania- byłam komplementowana na każdym kroku, co było niesamowicie miłe i dodawało skrzydeł. To był naprawdę udany dzień, a w dodatku piątek, więc postanowiłam w przypływie dobrego humoru dać szansę owemu gościowi. Byłam ciekawa, czy odważy się (lub będzie w ogóle zainteresowany) zburzeniem tej niewidzialnej i nieoficjalnej ściany milczenia między nami.

Kiedy robił sobie herbatę, zamiast jak zwykle poczekać, aż skończy, specjalnie ruszyłam w jego stronę. Nikogo innego nie było. Zrobiłam dokładnie tak, jak w wymyślonej części tamtego wpisu o nim. Dzieliły nas dwa kroki i otaczała jedynie cisza przerywana dzwonieniem łyżeczki o jego kubek. To NIEMOŻLIWE, że nie zauważył we mnie ogromnej zmiany. Wiele osób mnie wręcz nie rozpoznało na pierwszy rzut oka. Gościu nic przez jakiś czas nie mówił, a ja czekałam udając, że próbuję pobić rekord w szorowaniu kubka. Zrobiłam się trochę niecierpliwa, więc- uwaga, uwaga!- sama do niego zagadałam! Zapytałam, czy chce, żebym umyła łyżeczkę, której używał, bo skoro już myję kubek… Zrobił dziwną minę i dał mi łyżeczkę. I powiedział……… zgadnijcie, co?

waiting-for-Gods-timing

Reklamy

47 myśli w temacie “Prawdziwe zakończenie

      1. Przegapiłam 😛 W takim razie spróbujmy z przeciwnego spektrum. Powiedział: „Ok”, dał Ci łyżeczkę, zabrał herbatę i wyszedł. Albo powiedział: „Nie trzeba myć”, oblizał ją, schował do szuflady, zabrał herbatę i wyszedł.

        Polubienie

  1. Trzymasz w takim napięciu, że jeżeli się nie oświadczył, to będę rozczarowana:) hehehe
    A tak serio, powiedział coś w stylu : ok, myślałem, że nigdy do mnie nie zagadasz…?

    Polubienie

  2. No. Jeszcze nie zdradziłaś tej tajemnicy 😉
    To i ja się dołączę: A zatem, zgaduję iż po – co już zostało ustalone – „ok”, padło:
    1. O, masz nowe buty?
    2. Już nie boisz się, że cię ugryzę?
    Ewentualnie 3. Ach, więc jesteś z ekipy sprzątającej? 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s