Zgodzicie się ze mną?

Doszłam niedawno do szokującego wniosku, że człowiek może być, lub nie być, genetycznie uwarunkowany do ćwiczeń fizycznych. Że są wśród nas zwyczajnie ludzie, którzy nie są w stanie swojego biologicznego jestestwa nakłonić do regularnego wysiłku. Jak się już pewnie domyślacie- jestem jednym z tych ludzi 😛

Dotarło to do mnie po dość długiej debacie z moją siostrą na temat ćwiczeń, do których się mnie żadnymi argumentami nie zmusi. Wiem, że to dla zdrowia. Wiem, że to dla urody. Wiem, że to dla endorfin. Ale jak ja mam robić coś, czego TAK BARDZO NIE CHCE MI SIĘ ROBIĆ?

I nie przekonuje mnie też teoria mówiąca, że po około 6 tygodniach regularnego ćwiczenia ciało się przyzwyczaja i wręcz domaga o więcej. Ćwiczyłam nawet i 3 miesiące i jak tylko osiągnęłam swój zamierzony, wagowy cel, ćwiczenia odchodziły, jak ręką odjął i nic w moim ciele nie domagało się o więcej.

excersise

W szkole kążdy ma wychowanie fizyczne, więc nie można mi również wmówić, że nawyki się kreuje od małego. Uczestniczyłam w zajęciach WF-u i co? Nie byłam dobra w żadnym sporcie, radość sprawiały mi może 2 ich rodzaje.

Wymówek na to, żeby przełożyć ćwiczenie, znajdę tysiąc. A wystarczy mi przerwać RAZ, żeby lawina ruszyła. Nie czuję żadnych endorfin, nie czuję radości, nie sprawia mi to frajdy. Jeżeli nie lubię wątróbki, to jej nie jem, prawda? Czy może też mam się zmuszać?

A gdzie się nie obrócę, tam zawsze widnieje jakaś reklama nowej siłowni, nowych butów do biegania, zniżki i vouchery lub zdjęcia kobiet ubranych na sportowo, jedzących sałatki, które opowiadają żarty (bo te kobiety zawsze się na tych zdjęciach z czegoś śmieją). I to powoduje presję. A presja powoduje, że się człowiekowi JESZCZE BARDZIEJ NIE CHCE.

Nie ćwiczę. Nie lubię ćwiczyć. Nie znalazłam jeszcze takiej formy ćwiczeń, która zatrzymałaby mnie na dłużej. Może ja po prostu nie jestem do nich genetycznie uwarunkowana???

Czy to możliwe? Powiedzcie mi 😉

58 myśli w temacie “Zgodzicie się ze mną?

      1. Determinizm to… że życie jest ruletką, urodziłaś się taka, mówisz tym, a nie innym językiem, masz takie powody by nie ćwiczyć, że nie chcesz, nie możesz, nie potrzebujesz. Determizm tłumaczy Twoje postępowanie przez skutek i pzryczynę. Przypadek sprawił, że zmuszać się nie chcesz do tego co stanowi istotę bycia 🙂 Tu gdzie mieszkam, panuje przekonanie, że ludzie otyli (a tych jest tysiące!) są tak samo szczęśliwi jak pozostali, hmmm…. podstawowe czynności fizjologiczne, nie wspomnę o seksie – jakoś nie mogę uwoerzyć. Jeżeli komuś sprawia to frajdę i stara się przekonać innych, że jest to normalne to uważam, że tylko zwykły przypadek jest jedyną siłą sprawczą i nic więcej. To nie tylko brak silnej woli, to przede wszystkim brak wolnej woli 🙂 Pozdrawiam.

        Polubienie

          1. bycia nieco dlłużej? nie padaj bo zniknę. jak rozumieć ćwiczenia? każdego dnia do autobusu pod górkę, mniej słodyczy, bez tv z chipsami w ręku. kumulujesz w sobie cały strach przed dokonaniem zmian w życiu, dlaczego? nie robić nic? jeść, żyć, umrzeć, narodzić się na nowo i znowu nie robić nic? padłem

            Polubienie

              1. Wydaje mi się, że Transcendent… nie miał tu na myśli Twojego życia, tylko pisał bardziej ogólnie. Z jego ogólną tezą, że ruch jako taki jest niezbędny do lepszego życia się zgadzam. Ale i sama piszesz, że nie masz samochodu i wiele załatwiasz chodząc – to Twój ruch. Najgorzej robią osoby, które, jak to opisał Transcendent…, rezygnują z ruchu niemal w ogóle – do pracy samochodem, po zakupy samochodem, a po pracy i w weekendy siedzenie w domu przed tv lub kompem. Ci po prostu skracają sobie życie i fundują wiele chorób (a w każdym bądź razie znacząco zwiększają szanse ich wystąpienia).

                Polubione przez 1 osoba

                1. to właśnie miałem na myśli, przede wszystkim się nie poddawać, nie można i nie powinno się zaprzeczać latom, wiekom badań i ludzkich doświadczeń, mi się nie chce ćwiczyć, nikt nie namawia do sali gimnastycznej każdego dnia, ale do przyzwoitości i nie oszukiwania się, bez ruchu odchodzimy, odchodzimy na zawsze, przemijamy, życie jest jedno, WSZYSTKO w nim ma się pomieścić, drugiej szansy nie będzie, a jakoś nie mam ochoty czekać na „zbawienie”, dziękuję Herne – rację masz

                  Polubione przez 1 osoba

  1. Jaki jest sens w zmuszaniu się do czegoś, czego nie lubię, tylko dlatego że stało się modne? Figurę można utrzymać odżywiając się zdrowo i w niewielkich ilościach, a przede wszystkim regularnie. Lubisz spacery? To też aktywność. Do pewnego momentu moja sprawność fizyczna daleko wykraczała ponad przeciętną, zaś od momentu choroby, jestem nieporadną jak niemowlę i nic z tym nie zrobię. Mam się dołować dodatkowo?

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Też miałam o spacery pytać 🙂
        Kochana! Toż spacery są jedną ze zdrowszych aktywności fizycznych! Jak je lubisz i praktykujesz, to po co się zmuszać do czegoś jeszcze?
        Ja też uwielbiam spacery i też nie cierpię siłowni (chyba, że taka na świeżym powietrzu, zaliczana przy okazji spaceru – machu machu i lecisz dalej ;)) i innych ćwiczeń na macie/sali fitnes, więc masz moje absolutne poparcie! 😉

        Polubienie

  2. Nie słyszałam o takim uwarunkowaniu genetycznym, ale ja wiele nie słyszałam. Nie rób czegoś, jak nie musisz, a w przypadku ćwiczeń nie musisz, bo jakby chodziło o kąpiel dziecka, to napisałabym Tobie, musisz nawet, jak masz wszelakie opory. Już nie jesteś uczennicą, na zaj.wuefu chodzić nie musisz. A o zdrowie zadbasz, tak jak piszą Ulotnechwile. Miłych spacerów życzę, zatem. Pozdrawiam

    Polubienie

      1. Nic nie musisz. Trochę zaskakuje mnie to, bo zawsze jawiłaś mi się, jako taka co nawet lubi trochę popłynąć pod prąd. Masz swoje zdanie, trzymaj sie tego i nie zajmuj tym co trzeba, ten cały sport to też biznes i to duży biznes. Ja lubię ćwiczenia z energią Qi Gong. I choć nie jest to modne wykonuję w zaciszu domowym lub w terenie bez żadnych specjalnych ubrań, na bosaka. To nie jest wysiłkowe, bardziej taniec ciała w wolnym tempie, ściągając energię z kosmosu.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Haha to prawda, przeważnie robię wszystko po swojemu. Jednak nie chcę być ignorantką. Skoro ktoś mądrzejszy ode mnie odkrył, że sport to zdrowie, to nie mogę tego bagatelizować.
          Zaciekawiłaś mnie tym tańcem 🙂

          Polubione przez 1 osoba

  3. Powiem tak, od małego nienawidziłem W-Fu, może prócz tych lekcji gdy graliśmy w piłkę,ale z niemal każdego ćwiczenia próbowałem się wymigać i ta niechęć trwała przez wszystkie lata szkoły i trwa do dziś, przez co mam śliczny piwny brzuszek 🙂 A jak widzę ludzi którzy o świcie biegają dla zdrowia to pukam się w głowę 🙂

    Polubienie

  4. Wątpię czy genetyka ma z tym coś wspólnego. Z ćwiczeniami jest jak z piciem alkoholu czy paleniem papierosów, jedni to lubią a drudzy nie… A ja z ćwiczeń lubię rozciąganie się na łóżku, a od czwartku rozciąganie się na rusztowaniach, przez co nabawiłem się poważniej kontuzji 🙂

    Polubienie

          1. Chcesz powiedzieć że to kwestia genów? A wielu masz wielbicieli horrorów w rodzinie? Moi dziadkowie nie palili, matka nie cierpi papierochów, jedynie Bartek pali,a ja jaram jak smok… Nie wiem jak to wyjaśnić… Chociaż np to że lubię czytać mogę mieć po starych, bo oboje każde co innego 🙂

            Polubienie

  5. Jak dobrze, że Tomasz zamontował poprzeczną rurkę(?) w drzwiach do pokoju. Dzięki temu czasami przechodząc mogę się za nią złapać i rozprostować plecy, co stanowi jedyną formę sportu, jaki uprawiam. 😀

    Spacerować też bardzo lubię i tam, gdzie mogę – idę pieszo.

    Czy uwarunkowane genetycznie? Nie wiem.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Sport to biznes i pieniądze, czyjaś forsa i uzależnienia od biegania, siłowni, jedzenia fit itp. Natomiast prawdą jest, że ruch to zdrowie, a więc idziesz do pracy, robisz zakupy, biegniesz do przystanku, grasz z dzieckiem, gotowanie, spacery itd.
    Nie ćwiczę, bo nie widzę potrzeby, skoro jestem aktywna w swoim życiu.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

      1. Po prostu tego nie lubisz i już! Niektórych rzeczy nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Dlaczego ktoś uwielbia truskawki i szampana a inny nie cierpi? Ja np. nie lubię kawioru i szampana, a truskawki uwielbiam. I nie mam nawet zamiaru udawać że lubię kawior, jak to czyniły kiedyś niektóre osoby z mego środowiska, bo to było w tak zwanym „dobrym guście”. Ja zaś od dziecka nie cierpiałam tego paskudztwa (jako jedyna w rodzinie, więc raczej nie genetyka), za to z upodobaniem łykałam tran. Może nie lubisz ćwiczeń dlatego właśnie iż wszyscy kładą na nie taki nacisk, a ty nie lubisz działać pod presją?

        Polubione przez 1 osoba

  7. A gdzie wpisać tych którzy nie ćwiczyli a ćwiczą ? Też tak mówiłam, ale skoro miałam nad sobą widmo kalectwa plus cukrzyca i bradykardia z tachykardią na zmianę więc wybrałam mniejsze zło – ćwiczenia a później treningi na siłowni

    Polubienie

  8. Podobjie mam. Jak sie odchudzalam to byly momenty ze faktycznie mnie to cieszylo i chcialo mi sie.m ale w wiekszosci przypadków to musialam sie zmuszac zeby na silownie dobtrzec..no jak juz dotarłam to nie bylo zle. Ale tez – schudlam co chcialam i papa ćwiczenia 😂

    Polubienie

Odpowiedz na transcendentphoto Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s