Made in India, czyli mój hinduski mąż

Może zacznę od początku.

Męża poznałam w bardzo burzliwym okresie swojego życia. Od kilku miesięcy byłam w związku pod szyldem „nic poważnego”. Bawiłam się świetnie. Żadnych większych zobowiązań, tylko ja i mój partner. Syna trzymałam od niego z daleka – nie chciałam, żeby przywiązał się do niego emocjonalnie. Było niezwykle kolorowo do momentu, w którym dotarło do mnie, że na dłuższą metę tak się nie da. Ocknęłam się w pewien sobotni wieczór, siedząc sama przy pustym stole, na którym stała jedynie butelka i jeden kieliszek. Syn spał, a mnie oświeciło, że ciągnę tą dwuosobową rodzinę kompletnie sama, i że nie mogę w razie potrzeby liczyć na wsparcie ze strony partnera, który relację ze mną zaczął od słów: „nothing deeper” (nic głębszego/poważniejszego).

I wtedy poznałam męża, który reprezentował coś zupełnie odwrotnego: zaangażowanie, stabilizację i oddanie. Nie interesowały go żadne półśrodki typu „nothing deeper”. Jego szyld brzmiał mniej więcej tak: „biorę cię, kobito, całą, albo nie biorę wcale”. To było jak powrót do domu. Uświadomiłam sobie, że z tamtym partnerem osiągnęłam swoje związkowe dno, i że potrzebuję dokładnie tego, co mój obecny mąż chciał mi już wtedy dać. I tak to się właśnie zaczęło.

Mam tak wiele do napisania… Nie wiem, od czego zacząć; nie wiem, co pominąć, żeby z tego wpisu nie powstała książka. Podzielę go chyba na kilka części, żeby nikomu z Was nie urosła broda od czytania tego wszystkiego. Byłoby fajnie, gdybyście w komentarzach dali mi znać, co Was najbardziej zainteresowało, a co mogłabym dopisać.

*

Kilka lat temu moi byli szefowie zorganizowali imprezę Bollywood z nieziemsko pysznym indyjskim jedzeniem, muzyką i tańcami. Pojawił się też na niej jakiś znany w Indiach piosenkarz. Impreza była tak świetna, że przegapiłam większą część uczty. Byłam zbyt zajęta kopiowaniem na parkiecie bollywoodzkich ruchów tanecznych. I to właśnie wtedy zadziała się magia – w samym środku kolorowego tłumu mój jeszcze wtedy nie-mąż oberwał w dupsko strzałą amora. I pomimo tego, że w tamtym czasie spotykałam się z kimś innym, mąż nie odpuścił, a życie pokazało, że w każdej chwili wszystko może się zmienić.

Nasze pierwsze wspólne miesiące były naprawdę burzliwe. Podczas gdy pierwszy etap nowego związku charakteryzuje się przeważnie różowymi okularami, ogromną tęsknotą za drugą osobą, chęcią picia sobie z dzióbków i spędzania każdej sekundy razem, nasze początki to była właściwie mała wojna, a to wszystko za sprawą zderzenia kultur. Bez wdawania się w zbyt osobiste szczegóły, powodami do prawie codziennych awantur były takie sprawy, jak: utrzymywanie kontaktów z byłymi partnerami (już pomijając w ogóle fakt istnienia takowych), picie i palenie u kobiet, otwartość na tematy seksualne, stosunek do osób starszych (zły stosunek w sensie) i domów opieki, dziewictwo (a raczej jego brak) i swoisty wyścig do jego utraty, rozwody i częsta wymiana partnerów, nieślubne dzieci, trwonienie pieniędzy, życie chwilą, skąpe ubrania i wiele, wiele, wiele, wieeeeellleeeeee, naprawdę wiele innych. I tutaj właśnie widzę pierwsze pole do rozwinięcia tematu i Waszych pytań – czy któreś z tych zagadnień szczególnie Was zaintrygowało?

I tak jak początkowo kłótnie powodowały u nas raczej jeszcze większe przeświadczenie o tym, że to jednak „ja” mam rację, a „on/a” nie, po jakimś czasie każde z nas zaczęło patrzeć na świat oczami tej drugiej osoby. I to jest właśnie niesamowite, bo niby zamieszkujemy ten sam świat, a okazuje się, że człowiek, który siedzi tuż obok, i którego trzymamy za rękę, żyje w świecie zupełnie odmiennym od naszego. Kilka wniosków na temat tych różnic udało mi się podsumować TUTAJ i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dopisać kolejne przemyślenia.

Pomimo oczywistego waloru wniesionego w moje życie w postaci zupełnie innego spojrzenia na świat, mój mąż jest bardzo europejski i trochę nad tym ubolewam. Nie praktykuje on swojej religii, którą jest sikhizm, i nie ubiera się w indyjskim stylu. Pije alkohol, palił papierosy (i nie tylko [rzucił, kiedy urodziła się nasza córka]), je wołowinę (w Indiach jedzenie wołowiny jest widziane tak samo źle, jak jedzenie wieprzowiny u muzułmanów), ubiera się w dżinsy i t-shirty, nie nosi turbana, nie zapuszcza włosów ani brody. W Polsce tylko kolor skóry wyróżniałby go z tłumu, a w Anglii, na tle i tak bardzo zróżnicowanego społeczeństwa, nie wyróżnia go właściwie nic. Zawsze uwielbiałam się wyróżniać i czasami żałuję, że mąż nie wygląda bardziej indyjsko i nie przyciągamy wzroku zaciekawionych ludzi. Aczkolwiek mąż twierdzi, że kiedy mijamy jakieś hinduskie małżeństwo, on czuje na sobie ich wzrok. Hindusi rzadko wiążą się z białymi kobietami, znanymi ze swojej „rozpusty”.

Kolejną dużą zmianą, jaka nastąpiła w moim życiu po związaniu się z mężem, jest jedzenie, a dokładniej sposób jego przyrządzania i CEBULA. O tak kochani. Bez cebuli nie ma jedzenia! Podobnie jest z imbirem i chilli. Podczas gdy jeszcze kilka lat temu w mojej kuchni można było znaleźć trzy słoiczki przypraw na krzyż, tak teraz mogłabym zacząć je sprzedawać i nieźle na tym zarabiać. To samo tyczy się ryżu i mąki. W chwili obecnej mam w kuchni 25 kilogramową torbę mąki, 10 kilogramową torbę ryżu, 5 litrową butlę oleju i dwie trzeszczące w szwach szafki pełne przypraw. A to i tak nie są ilości, które chciałby widzieć w domu mój mąż. Po prostu w Anglii ciężko dostać większe torby 😛

Mój mąż sam o sobie mówi, że jest prostym człowiekiem. Słowu „prosty” można nadać negatywny, ale i pozytywny wydźwięk. W jego wykonaniu prostota jest lojalnością, troską o najbliższych, skromnością, pracowitością, ale i ogromną odwagą. Przy jego boku niczego się nie boję. Wiem, że jeśli przyjdzie czas się bić, to on będzie się bił. Nieważne kiedy, z kim, o co ani jak. Odwaga jest według mnie cnotą na wymarciu i chciałam o niej wspomnieć. Kto zna mnie trochę lepiej, ten wie, że nigdy nie związałabym się z żadnym cykorem 🙂

*

O rany! Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca. Zapraszam do dzielenia się Waszymi przemyśleniami i sugestiami 🙂

P.S. Nie mogłam się powstrzymać przed wstawieniem zdjęcia naszej małej „molki” książkowej ❤

69 myśli w temacie “Made in India, czyli mój hinduski mąż

  1. Nareszcie! 😃😃😃 To juz wiem jak sie ma do tego ten Twoj sweter. 🤣🤣 Pisz dalej, ale nie od razu, daj się ponapawać i przetrawić 👍
    W moim mieście jest całkiem sporo Hindusow, głównie to mlodzi, sympatyczni i skromni ludzie. Ci z mojego bloku chodzą w klapkach do sklepu nawet zimà. Ale kazdy ma jakies dziwactwa. 😋

    Polubienie

  2. Mam wrażenie, że pod względem poglądów jestem bardzo podobny do Twojego męża, ale nie rozwinę tej myśli 🙂 Nina mogła by potwierdzić, że żrę ją o te same sprawy które padły w tekście 🙂 Ale to dlatego, że mam bardzo staromodne poglądy i sztywne zasady moralne 🙂

    Polubienie

  3. Historia nadaje się na piękny film, ale fajne jest to, że wyrwał Cię z tego destrukcyjnego i nie przynoszącego owoców życia i dał o niebo lepsze 🙂 Jakoś nie wyobrażam sobie Ciebie przed tą przemiana i zdecydowanie wolę obecną Sylwię 🙂 Miłość naprawdę potrafi wiele odmienić 🙂 Może kiedyś i ja napiszę o swej przemianie dzięki drugiemu człowiekowi… A puki co z całego serducha życzę Waszej czwórce wszystkiego najlepszego 🙂

    Polubienie

  4. Swoją drogą turban mogła byś mu kupić np na urodziny i poprosić żeby czasem wkładał dla Ciebie 🙂 🙂 Mnie zdziwiło Twoje ubolewanie, że on nie jest religijny, bo wiem co sądzisz na temat religii, a raczej samej wiary… 🙂 Ale ja Cię nigdy do końca nie rozgryzę i za to także Cię lubię 🙂 Jesteś jedyną osobą jaką znam, która ciągle potrafi mnie czymś zaskoczyć 🙂

    Polubienie

    1. Nie wiem czy sobie zasluzylam na takie komplementy juz o 4 nad ranem ale dziekuje bardzo 🙂

      Co do tego turbana „czasem” to miales na mysli jakies szczegolne „czasem”? Haha 😀

      Jesli chodzi o religijnosc to nie do konca teskni mi sie za tym zeby byl religijny. Poglady na temat Boga i religii mamy z nim praktycznie identyczne i to dobrze. Ale jego religia jest dla mnie czyms nowym i nieznanym i nie mialabym nic przeciwko temu, zeby ją praktykowal bo dzieki temu byloby jeszcze ciekawiej 🙂 Zabral nas raz do swojej swiatyni na swieto Diwali i bylo to super ciekawe doswiadczenie 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ja jedynie o 4tej rano jestem skory do prawienia komplementów, bo wtedy jeszcze śpie, choć już funkcjonuję 🙂 Na pewno nie miałem na myśli by zakładał turban na noc 🙂 🙂 Swoją drogą, jego ojciec chodzi w turbanie????? No tak, praktykowanie religii tylko po to by było ciekawie… 🙂 Cała Ty 🙂

        Polubienie

      1. Przede wszystkim jestem ciekaw jaki z domu wyniósł model rodziny. Czy jest takim panem domu nie znoszącym sprzeciwu itp. Bo jednak w Indiach musiał przez lata naoglądać się zupełnie innego traktowania chociażby kobiet… A wracając do tekstu, to proponuję byś zamieściła jakiś Hinduski taniec w swoim wykonaniu 🙂

        Polubienie

  5. Podoba mi się, że daliście sobie szanse. Poznanie innej kultury od naszej według mnie pozwala na bardziej krytyczne spojrzenie na nas samych. No i wreszcie wreszcie nie zapomnieliście o swoich korzeniach i znaleźliście kompromis. Super.

    Polubienie

  6. Bardzo ciekawy wpis. Fajnie, że się tym dzielisz z nami. Napisz proszę, jaki mają stosunek do starszych ludzi. I dlaczego tylko jeden Hindus Prabu dał mi się wymasować, a pozostali żądali bardzo młodej kobiety, młodszej niż 25 lat. Czy oni boją się dłoni starszej kobiety?Interesuje mnie też, czy teraz po latach on wyciszył się w swoich poglądach na rozpustne białe kobiety?

    Polubienie

    1. O! Dwie propozycje rozwiniecia tematu, super! To mi sie podoba 🙂 Obiecuje ze do tego wroce i szerzej opisze. Co do masażu to zapytalam o to męża w Twoim imieniu i sam sie zdziwil. Powiedzial ze w Indiach to wręcz bardziej sie ufa i szanuje masażystki 25+ bo lepiej znaja sie na ludzkim ciele i technice. Wiec jezeli Twoi klienci, Basiu, mieli takie widzimisię, to prawdopodobnie traktowali masaż jako zakazaną erotyczną przygode.

      Polubienie

  7. Czekałam na ten wpis, interesujący, mam nadzieję że napiszesz coś więcej. Piszesz, że Twój mąż jest bardziej europejski, ale myślę że jednak coś tam z kultury, wychowania itp. zostało czy są jakieś prawa, reguły itp. które są dla niego tak ważne, że mimo miłości miedzy wami to on nie odpuści a może ty czegoś nie potrafisz tolerować, jak to się przekłada na wasze życie?

    Polubienie

    1. To niesamowicie miłe przeczytac, ze ktos czekał na moje wypociny 🙂 Dziekuje bardzo! Naprawde bardzo sie ciesze 🙂
      Swietne pytania ❤ Na pewno sie do nich odniose, ale zrobie to w nowym wpisie. Poczekam, moze jeszcze napłyną nowe sugestie 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  8. Śliczne to Wasze maleństwo! ❤️

    Super, że wzięłaś na warsztat temat swojego męża, wreszcie się doczekałam 🙂 Jak dla mnie to możesz śmiało rozwinąć wszystkie kwestie, bardzo to jest ciekawe 🙂

    Polubienie

  9. No, nareszcie!
    Przede wszystkim macie cudowną córeczkę 💗
    Bardzo ciekawy wpis. Nie zapytam o konkretny wątek, bo wszystko wydaje się interesujące.
    Też kiedyś byłam w związku z „egzotycznym cudzoziemcem”, ale zrezygnowałam z powodu odległości. Pamiętam za to wszystkich „życzliwych” z tamtego czasu, którzy mi go bardzo odradzali.
    Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy twoich opowieści.
    To może tylko od siebie – jego rodzina zaakceptowała cię od razu? Znasz jego znajomych?

    Polubienie

    1. Fajnie, dzieki 🙂
      Mi na szczescie nikt niczego nie odradzal, bo mam w swoim kregu tylko tolerancyjne osoby lub mniej tolerancyjne ale znajace mnie na tyle, ze wolą nic nie mowic 😛
      Rodzina meza bardzo sie cieszy, nie odczulam z ich strony zadnej niecheci, wrecz przeciwnie 🙂 Żałują tylko, ze nie mozemy porozmawiac, bo ani ja nie mowie w jezyku Punjabi, ani oni po angielsku. Ale to sie zmieni bo chce jezdzic z Jaśminą do swiatyni sikhów na lekcje Punjabi kiedy podrosnie 🙂
      Jego znajomych znam, ale oni mnie traktuja jak jakas niedostepną swietosc z racji tego, ze jestem jego żoną, a czyjas zona no to juz cos czego sie w ogole nie tyka 😛 Nawet podanie reki czesto nie mam miejsca.

      Polubione przez 1 osoba

  10. No nie! Taka historia! I Indie! Kiedys kochalam Bollywood. A kuchnie indyjska kocham dopiero od roku bo dopiero wtedy dorwalam w Gdyni restauracje. Sama w domu robilam o ile dobrze napisze nazwę Gulab jamun. A dzis wpadłam na przepis jakiegis deseru z marchewki. Chlebek nan moglabym jesc codziennie zamiast naszego chleba. Ciesze sie ze sie dzis poznałyśmy 🙂

    Polubienie

  11. O rany… no tak. Zderzenie kultur, to i fajerwerki były… Jestem ciekawa kolejnych wpisów. A z czystej ciekawości- jaką kawę pije Twój Mąż? Może pełną przypraw? Jeżeli nie jest to zwykłe espresso, to podaj przepis!;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Polubienie

    1. Hahaha no tak, nie moglas o to nie zapytac 😀 Szczerze mowiac to nie znam zadnych tajnikow ich kawy a mąż to wrecz zaczal ją czesciej pić dopiero w Europie. U nich trunkiem nr 1 jest masala chai, czyli herbata z mlekiem i przyprawami 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  12. Bardzo ciekawie opisałaś historię swojego związku i tak naturalnie, bez lukrowania. Szczęścia życzę i wielu pięknych chwil razem. Różnice mogą być interesujące.
    Serdeczności zasyłam

    Polubienie

  13. Mnie bardzo poruszył ten fragment gdzie piszesz o oddaniu męża i ze chwil Ciebie całą. Do niedawna myślałam ze już nie ma takich mężczyzn. Jestem po dwóch nieudanych związkach z których mam dzieci. Wybierałam złych mężczyzn na partnerów, tych z serii nothing deeper.. a ja głupia myślałam ze ich zmienię 😉 oni się aż tak nie zmieniają. Teraz mam takiego partnera który chce wejść w pełni świadomie w relacje ze mną i wszystkie jej konsekwencje, w rodzine, codzienność (przypominam ze mam już dwójkę dzieci!) i wiem ze takiego chce i potrzebuje. W końcu do tego dojrzałam .. ale i trzy lata terapii odegrały tu role 😉 powodzenia w Waszej pięknej historii!

    Polubienie

  14. A mnie ciekawi jak jego rodzina zareagowała na Ciebie i Twoja na niego 🙂 Czy jest tak jak na filmach, czyli reakcja typu: „CO!? ZWARIOWAŁEŚ/AŚ?!” czy nie było u Was tego problemu 🙂

    Pozdrowienia dla twojego męża i dzieciaków ❤

    Polubienie

  15. No tej CEBULI to ja bym nie zdzierżyła, w mojej kuchni nie ma tego świństwa!😂
    Fajnie pokazujecie, że otwartość na drugą osobę, ciekawość świata i szacunek mogą w konsekwencji przynieść bardzo ładną miłość🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s