Jak odpuścić?

Nie mogę bez przerwy żyć na pełnych obrotach. To wyczerpujące i obciążające dla zdrowia psychicznego. Z Krystianem było to samo. Starałam się najbardziej, jak to tylko możliwe, zachować swoją tożsamość. Nie chciałam stać się po prostu matką Krystiana. Przecież mam imię, marzenia i ambicje. Małe dziecko wywraca życie do góry nogami i zabiera większość czasu i autonomii. Ale dla mnie to nie jest dostateczna wymówka do tego, żeby wcisnąć wielki, życiowy hamulec. Nie potrafię i nie chcę oddać się macierzyństwu w 100%. Mam wrażenie, że obumarłby mi przez to mózg. Potrzebuję samorozwoju i intelektualnej stymulacji. Każdą bezdzieciową wolną chwilę poświęcam na praktykę swoich zdolności i poszerzanie wiedzy na ulubione tematy. Staram się dużo tłumaczyć z angielskiego na polski i robię krótkie kursy dostępne online z tłumaczenia, kulturoznawstwa i pomocy humanitarnej. Piszę też odręczne listy i dużo czytam, głównie książek. Jest to jakiś sposób na zachowanie równowagi. Nie stałam się do końca kurą domową ani Matką Polką. Ludzie pytają mnie, kiedy ja na to wszystko znajduję czas, a ja odpowiadam, że czas ma każdy z nas, ale marnujemy go na głupoty. Szczególnie młodzi ludzie. Wiecie, ile czasu dziennie zabiera skrolowanie Facebooka lub Instagrama? To jest właśnie ten CZAS. I ja staram się go wykorzystywać na coś produktywnego. Ale ostatnio coś się stało. Chyba było tego wszystkiego za dużo. Dosłownie padł mi system. Error. Nie mam siły, motywacji, ochoty. Zastanawiam się, czy to ma w ogóle jakiś sens. Kiełkuje mi w głowie taki plan, żeby iść na studia, kiedy Jaśmina pójdzie do żłobka. Przede mną jeszcze przynajmniej 2 lata zajmowania się domem, zmieniania pieluszek, gotowania i brzydnięcia. Dlatego staram się te skrawki czasu wykorzystać na to, aby zdobyć chociaż troszkę doświadczenia i wprawy. Zaczęło mnie to jednak stresować. Każdego dnia myślałam sobie, że przecież wszystko jest możliwe, że dzięki ciężkiej pracy i poświęceniu można osiągnąć cele i marzenia. A tu nagle, nie wiadomo skąd, przyszła do mnie taka myśl: a co jeśli NIE WSZYSTKO jest możliwe? Co jeśli te studia nic mi nie dadzą? Będę już za stara, a na polskie tłumaczenia wcale nie będzie zapotrzebowania za te kilka lat? Na co mi ten stres? Na co ta gonitwa? Dlaczego nie potrafię się zatrzymać? A może to jest normalne, i że muszę? Czy to depresja sezonowa, a może nerwica? A może jakieś starcze rozumowanie w wieku 34 lat? Nie chcę być tylko matką dwójki dzieci; nie chcę, aby jedynym moim tematem do rozmów było ząbkowanie lub nowy płyn do płukania; nie chcę być niewidzialna. Musiałam to z siebie wyrzucić i stąd ten nieskładny potok słów. Jesień podobno tak działa na nasz organizm, że zwalniamy i się wyciszamy. Może to przejściowe? A co, jeśli zniknę, a tożsamość moich dzieci stanie się moją? Co jeśli niedługo nie będzie można odróżnić mnie od pralki albo kuchenki? Stanę się po prostu niezbędnym, bezimiennym sprzętem bez szacunku do samego siebie?

34 myśli w temacie “Jak odpuścić?

        1. Czytalam jakis czas temu ksiazke w ktorej starsza kobieta specjalnie kupila sobie maly samochod, zeby przeypadkiem jej dzieciom i wnukom nie przychodzily do glowy jakies pomysly na wspolne wycieczki albo zajmowanie sie wnukami. To chyba ja hahaha

          Polubienie

  1. Zapewne dopadł Cię COVID-19. 🤔Odpocznij chwilę. Nic nie musisz, a chwila bezmyślnego scrollowania po Facebooku pozwoli Ci sie odstresowac. Teraz jest taki czas, ze Jaśmina wymaga obslugi a Krystian kontroli, ale za jakis czas bedzie lepiej. Odzyskasz wiecej czasu dla siebie i bedziesz sie realizowac. Teraz skup sie na dzieciach, bo chocbys była supermenką wszystkiemu na raz trudno jest podołac, Wszystko ma swoj czas. 💪

    Polubienie

  2. Wszystko jest możliwe, a z Twoim charakterem jeszcze wiele osiągniesz!!! Poznałem Cię już na tyle, że piszę to z pełnym przekonaniem!!! Głowa do góry Sylwia i bez głupich myśli!!! Jeszcze pokażesz światu na co Cię stać!!!!!!! Dzieci też są Twoim wielkim sukcesem i tego nie bagatelizuj!!!

    Polubienie

  3. Chyba mam trochę podobnie. Uroiłam sobie wielki plan zmian życiowych i staram się cisnąć. W sumie tyleż dla siebie samej, co myśląc o dobru najbliższych. Szkoda ino, że mam całkiem spore zapotrzebowanie na sen 😉
    Chyba jedziemy trochę na podobnych wózkach, Sylwio 🙂

    Polubienie

  4. Ostatnią szkołę, jaką skończyłam zrobiłam typowo dla siebie i nie żałuję mimo, że nie pracuję w tamtym zawodzie. Ona całkowicie zmieniła wiele z moich poglądów, musiałam się na nowo poskładać od podstaw.
    Może tak do tego podejdź, potrzebne ci te studia, bo bez niego możesz zostać gdzieś, gdzie zostać nie chcesz… z tego co widzę.

    Polubienie

  5. Też nie umiem stać w miejscu, dlatego nauka zdalna była dla mnie ciężka, bardzo… Miałam wrażenie, że marnuje mnóstwo czasu siedząc w domu, a do tego jeszcze dochodził fakt że mam niezmierzone pokłady energii. Wtedy zaczęłam uczyć się nowego języka, bo inaczej mózg by mi eksplodował, zaczęłam bawić się kuchnią, nawet trochę nauczyłam się grać na pianinie. Także w ogóle Ci się nie dziwię! Chciałabym mieć już za jakiś czas pierwsze dziecko, ale mam też nieodzowną potrzebę samorealizacji i dlatego to wszystko jest takie posrane xddd

    Polubienie

    1. Wczoraj o Tobie myslalam kobieto, bo gralam z Krystianem w Minion Monopoly i przypomnialam sobie, ze bardzo polecalas kiedys szczegolnie jedna gre planszową. Pisalas ze jest wyjatkowa. Ze sie mowi graczom miłe rzeczy albo wspomnienia? Pamietasz?

      Polubione przez 1 osoba

      1. Moją ulubioną jest Dixit, może o Dixit ci chodzi? Nie tyle miłe rzeczy ile skojarzenia, chociaż oczywiście skojarzenia też mogą być bardzo miłe 🙂 Tak jak miłe jest to, że o mnie myślałaś. Ja też o tobie myślę ostatnio, nawet z emailem się noszę od kilku dni. W sumie też chciałabym wiedzieć jak skończyła się ta sprawa z Krystianem, o której pisałaś, czy wszystko już OK?
        Sylwia, tobie też pewnie już zmieniono „wystrój” WordPressa. Wiesz może jak teraz dodaje się wpis do konkretnej kategorii? Ja np. mam trzy, ale tekst automatycznie wskakuje to tej głównej, dwóch pozostałych nie widzę w roboczej wersji…
        A co do gier jeszcze, to może sobie przypomnisz:
        https://tamaluga.wordpress.com/2020/03/03/grrry-grrry-hau-hau-czyli-ranking-planszowek/

        Polubienie

  6. Myślę, że każda z nas to przeżywała, zwłaszcza od pojawienia się drugiego i więcej dzieci. Ja pamiętam, jak byłam trochę rozczarowana, kiedy zorientowałam się, że jestem w ciąży po raz trzeci, a na wychowawczych już od 7 lat ciągiem. Buntowałam się wewnętrznie, że po co kobieta kończy studia, jak nie ma czasu na swój rozwój. Teraz wiem, że wszystko jest do ogarnięcia, nawet kolejne studia w wieku 40 lat. Dobrze, że chcesz więcej, że nie zaniedbujesz siebie. Bycie mamą to dar, ale oprócz mamy jesteś mądrą piękną kobietą. Zadbaj o siebie na każdym polu. A chwilowe zmęczenie wynika z karuzeli obowiązków. Jestem z Tobą. A mąż dumny z takiej kobiety u swego boku.

    Polubienie

  7. O rany rany… wiesz. Idź na te studia. To da Ci dużo. Nie będę się uzewnętrzniać zbytnio, ale… przechodziłam przez to.Było podobnie a nawet jeszcze gorzej. Teraz jest…o wiele lepiej. Co mi pomogło? Balans. I akceptacja faktu, że kura domowa to nie jest obraźliwa rzecz. Bo to co robisz na codzień, ma kolosalne znaczenie dla Ciebie i Twoich bliskich. Mimo, że nie spełniasz się w ambitnej pracy w korporacji.
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Polubienie

  8. Nie znikniesz nie Ty z Twoja osobowością, może nie znam Ciebie zbyt dobrze ale nie wyobrażam sobie że gdzieś znikniesz, myślę że dopadł Cię jakiś chwilowy jesienny kryzys ale jakcto mówią byle do wiosny. Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s