10/52 – Ulubione miejsca na ziemi

Większość swojego życia mieszkałam w bloku, a raczej blokach, bo często się przeprowadzaliśmy. Był jednak czas, kiedy rodzice wynajmowali domek jednorodzinny z dużym ogrodem i sadem. W ogrodzie rosły m.in. drzewa orzecha włoskiego, a tuż przed nimi rósł rząd wiśni. Te dwa rzędy drzew tworzyły świetną przestrzeń do zabawy i korzystałyśmy z niej z siostrą regularnie. Udawałyśmy księżniczki, a drzewa były naszym królestwem. Podczas bardzo słonecznych dni gałęzie orzecha, pełne zielonych liści, osłaniały nas przed ostrymi promieniami słońca i dawały chłodne ukojenie. Smaku i zapachu świeżych orzechów włoskich, które dopiero co spadły z drzewa, nie zapomnę nigdy.

W Piasecznie, w którym mieszkałam przez większość swojego życia w Polsce, mieliśmy stadion, na którego trybunach nie raz, nie dwa piło się pod chmurką piwko. Te trybuny były świadkami absolutnie wszystkiego. Pamiętam zimowy dzień i ślady po naszych tyłkach, kiedy wstaliśmy po konsumpcji browarka – padał śnieg, a my, nie zważając na warunki pogodowe, spożywaliśmy ulubione trunki. Śniegu napadało wszędzie z wyjątkiem naszych siedzisk i po wstaniu widzieliśmy ślady naszych tyłków otoczone białym puchem. Nie wiem, czy mój organizm przetrwałby coś takiego dzisiaj.

Po przeprowadzce do górzystego hrabstwa West Yorkshire w Anglii ,,zaklepałyśmy“ sobie z siostrą jedną przepaść. Jest to zbocze wzgórza, po którym można zejść/wejść długimi, stromymi schodami. Schody te łączą dwie dzielnice tego samego miasta. Tę drugą dzielnicę całą widać z góry, kiedy siedzi się na półkach skalnych. Dookoła widać też inne wzgórza. Jest to idealne, odludne miejsce z pięknymi widokami, w które mało kto się zapuszcza (jest trochę oddalone od schodów). Regularnie przyprowadzałyśmy tam z siostrą różne osoby, żeby pokazać fajne miejsce i spokojnie pogadać (popić piwka). Siostra już od lat mieszka na drugim końcu Anglii, jednak przepaść pozostaje naszym specjalnym miejscem i spędziłyśmy tam nawet moje urodziny 5 dni temu, kiedy przyjechała mnie odwiedzić.

Jest takie jedno miejsce w mojej maleńkiej miejscowości, które wprost uwielbiam. Jest to duża polana/łąka/połać zieleni – nie za bardzo wiem, jak to nazwać, bo nie rosną tam żadne kwiaty, a jedynie trawa. Połać leży u stóp zalesionego wzgórza. Uwielbiam to miejsce dlatego, że znajduje się na uboczu, jest bezpieczne dla dzieci, a co najważniejsze – nie ma tam absolutnie NIC oprócz jednej rzeczy, która znajduje się wysoko na mojej liście ulubionych przedmiotów pomimo upływu lat: huśtawki. Dwie pary huśtawek, jedna dla dzieci, druga dla wiecznie młodych dorosłych. Na mapach Google to miejsce nazywa się ,,Huśtawki i trawa“, co chyba mówi samo za siebie 🙂 Potrafimy spędzić tam cały dzień, piknikując, grając w piłkę czy badmintona, a kiedy przychodzi czas powrotu do domu, wspinamy się na wzgórze porośnięte lasem i schodzimy drogą prowadzącą przez cmentarz krematorium – piękne, zadbane i nostalgiczne miejsce, gdzie zawsze po drodze podnosimy/naprawiamy pamiątki pozostawione przez bliskich osób tam spoczywających.

A Wy macie takie ulubione miejsca, które miło wspominacie bądź dalej odwiedzacie?

22 myśli w temacie “10/52 – Ulubione miejsca na ziemi

  1. Lata temu miałem przygodę z aparatem fotograficznym. Zastanawiałem się jak zutylizować swoje hobby. Wszyscy skupiali się na ludziach, portrecie, wydarzeniach, a mnie ciągnęło w stronę natury. Odwiedzałem różne miejsca o różnych porach dnia i nocy. Ciągnęło mnie nad rzekę. Odkrywałem niesamowite widoki. KIlka razy była taka mgła, że sarna czy lis podeszły do mnie na kilka metrów.

    Polubienie

      1. Zdjęcia walają się na filmach których nie chce mi się skanować. Obrazy do życia powoływałem w ciemni która mieściła się pod sceną teatru. Tam z resztą urzędował fotograf związany z ów instytucją który trochę przez przypadek zaraził wielu ludzi swoją pasją.

        Polubione przez 1 osoba

  2. O dziwo mieszkam w jednym z najbardziej zielonych regionów Polski, a jestem leniwy do tego stopnia, że nigdy mi się nie chciało dupy ruszyć żeby to wszystko obejrzeć 🙂 Mam takie swoje miejsce do którego zawsze chętnie wracam, a właściwie wracałem, bo nie byłem tam od bardzo dawna… W Krasnobrodzie jest piękna drewniana kapliczka, pod nią płynie strumyk, do okoła są ławeczki, wszystko otoczone drzewami i rankiem, gdy jeszcze nie pałętają się turyści, to wszystko tworzy wspaniały, pozwalający naprawdę się wyciszyć, klimat… To chyba jedyne miejsce na tym zwariowanym świecie które działa na mnie kojąco….

    Polubienie

      1. Ja już od początku roku się tam wybieram jak sójka za morze… Co śmieszniejsze to nie jest daleko, bo jakieś 35km ode mnie… Teraz, gdy psycha mi siadła nie mam ochoty na podróże, a szczególnie na kontakty z ludźmi, ale chciałbym w tym roku tam pojechać…

        Polubienie

  3. A jak wspomniałaś o piciu browarka, to przypomniały mi się czasy gdy wagary spędzaliśmy na stadionie Hetmana Zamość… 🙂 ech, młodości, kiedyż ty uleciałaś A dziś kolana skrzypią… 🙂

    Polubienie

  4. Ja do dziś żałuję że pozbyliśmy się starego orzecha rosnącego przy chałupie, bo rzeczywiście takie świeże, młode orzechy smakują świetnie. Niestety stwarzał zagrożenie i teraz jedynie powspominać mogę…

    Polubione przez 1 osoba

  5. Jestem typowo blokowym stworzeniem- dziadkowie mieli działkę, ale to tyle. Już dwa dni myślę nad jakimś miejscem, które lubię i do którego bym chętnie wracała i jakoś nie mogę nic wymyślić. W Polsce chyba takiego nie ma- kiedyś było, z dziecięcych czasów, mieliśmy taką wierzbę na szkolnym podwórku, na którą można było się wdrapać i akurat miała 3-4 gałęzie wyprofilowane jak ,,leżaki”, gdzie mogłam siedzieć ze wszystkimi trzema koleżankami. W liceum mieliśmy opuszczony plac budowy we wsi za moim miastem na imprezy i chlanie- mam stamtąd sporo pozytywnych wspomnień. Teraz chyba powiedziałabym, że lubię jeden z parków narodowych na obrzeżach Sydney, bo tam poszłam na spacer, keidy miałam swój pierwszy dzień wolny (miałam dwie prace na raz, więc od przylotu nie miałam wolnego przez pierwsze pięć miesięcy- poniedziałek piątek jedna robota, sobota niedziela druga)- i w sumie to do tego parku najchętniej wracam z sentymentem.

    Polubienie

  6. Przede wszystkim spóźnione życzenia urodzinowe – 100 lat!!!
    Trawa & huśtawki. Dobre 😀
    Mam wiele takich miejsc…może nawet kiedyś o tym napiszę… Ale mi się nostalgicznie zrobiło.

    Polubienie

  7. Ja kocham tu wiele miejsc, ale najbardziej chyba lubie spędzać czas nad morzem z kawa w ręku. Uwielbiam morze spokojne i to dające trochę popalić. Nieważne czy jest słońce czy deszcz, nawet i wiatr szczególnie nie przeszkadza. Morze zawsze uspokaja moje myśli, tego mi będzie bardzo brakowac po powrocie do Polski.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s