18/52 – Głos spod sterty pudeł

Udało mi się na chwilkę wydostać spod sterty pudeł, pod którą spędzam większość swojego czasu od zeszłego tygodnia. Moje miejsce pracy pełną parą weszło w etap wyprzedawania butów i innych skórzanych wyrobów, przez co panuje tam totalny chaos i bieganina, a ściana zamówień jest wyższa ode mnie i ciągnie się w nieskończoność.

Wczoraj w pracy złożyłam zażalenie na naszego menedżera do właściciela firmy. W pierwszej chwili miałam wątpliwości, czy to zrobić, gdyż niektórzy z moich współpracowników powiedzieli, że takich zażaleń było już kilka, ale niewiele się zmieniło i menedżer dalej jest taki, jaki jest i oni nauczyli się z tym żyć. Później jednak inny współpracownik powiedział, że to powinna być moja, a nie ich decyzja, i że zrobię to, co uważam za słuszne, ale według niego powinnam wyrazić swoje niezadowolenie i obawy. Dało mi to kopa motywacyjnego i poszłam do szefa.

W miarę, kiedy z moich ust płynęły słowa wyjaśnienia, oczy szefa robiły się coraz większe z niedowierzania. Był w szoku, że to wszystko ma miejsce, a on o niczym nie wie. Co prawda już wcześniej napływały do niego skargi, ale nie były one wyartykułowane w taki sposób. Podziękował mi za moją odwagę i powiedział, że jak najszybciej porozmawia z menedżerem. Zapewnił mnie także o tym, że jeżeli przez zachowanie menedżera w którymkolwiek momencie czułam, że jestem niewystarczająco kompetentna w pracy, to on może mnie zapewnić, że jest zupełnie na odwrót: wszyscy są ze mnie zadowoleni, a od czasu do czasu napływają do niego pochwały na mój temat od różnych pracowników.

Najbardziej negatywnym zachowaniem naszego menedżera jest to, że wszystko próbuje zachować dla siebie, nie komunikuje z zespołem swoich poczynań i wszystko musi być dokładnie tak, jak on tego chce – inaczej twierdzi, że jego autorytet jest podważany. Sprawa polega na tym, że jako menedżer powinien być raczej liderem, a nie tyranem. Żeby kierować zespołem, nie wystarczy wszystkich trzymać za mordy i uważać się za króla. Do tej roli potrzeba czegoś więcej, czego on nie ma. Menedżer pracuje w soboty, za to we wtorki ma wolne, a wtorki to są dla nas najlepsze dni w pracy, gdyż mamy zwyczajnie możliwość wykonywać nasze obowiązki bez niczyjego mieszania się w nie i bez nieprzyjemnych uwag. Bo nieprzyjemne uwagi to druga kwestia, o której wspomniałam właścicielowi…

Menedżer żartuje w taki sposób, który balansuje na bardzo cieniutkiej linii pomiędzy ciężkim sarkazmem i zwyczajnym chamstwem. Już ze dwa razy gryzłam się w język, żeby mu czegoś nie odpowiedzieć w moim ciętym stylu, jednak powstrzymałam się, bo nie chciałam wyjść na tą, co jest tak wrażliwa, że nawet pożartować sobie ze mną nie można. Te ,,żarciki” jednak stawały się coraz częstsze i coraz bardziej nieprzyjemne. Do tego rzucane były często pod adresem nieobecnych w biurze osób, co uważam za największe świństwo. Menedżer krytykuje absolutnie wszystkich i wszystko. Jego ulubionym stwierdzeniem jest to, że ktoś jest ,,waste of space”, czyli w dosłownym tłumaczeniu zmarnowanym miejscem, czyli po prostu kimś bezużytecznym. Drugim ulubionym określeniem menedżera jest ,,nightmare”, czyli koszmar; ktoś jest prawdziwym koszmarem (według niego).

Menedżer zachowuje się tak, jakby jego obecność w biurze wnosiła nie wiadomo jak wiele, a prawda jest taka, że my sobie świetnie dajemy bez niego radę, mało tego – wszystko idzie sprawniej, bo wykonujemy nasze obowiązki po swojemu i w duchu nieustannej komunikacji i wzajemnego wsparcia. Menedżer chorował na covid cały zeszły tydzień i nie było go w pracy – dla nas był to rewelacyjny tydzień. Wypracowaliśmy swój własny system radzenia sobie z nawałem zamówień i nową polityką firmy, który menedżer po swoim powrocie musiał oczywiście skrytykować (nie obyło się bez rzucania papierami w powietrze), jednak żeby wpaść na jakiś inny pomysł i podzielić się nim z nami, to już nie. Doszło do tego, że musieliśmy podejmować pewne dezycje w tajemnicy przed nim, inaczej nic nie byłoby dobrze zrobione.

Cieszę się, że poszłam porozmawiać z szefem. Nie dość, że dzięki temu wie, co się dzieje, a ja czuję się lżejsza, to jeszcze usłyszałam pochwały na swój temat i zostałam doceniona. Nie mogę się doczekać miny menedżera 🙂

NIE TAKA MAŁA AKTUALIZACJA. Szef porozmiawiał dziś z menedżerem, a raczej próbował to zrobić z miernym skutkiem. Dwie minuty po tym, jak zamknęły się drzwi pokoju konsultacyjnego, usłyszeliśmy krzyki obu panów, co nie wróżyło nic dobrego. Menedżer krzyczał, żeby szef nie mówił do niego jak do małego dziecka, na co szef mu poradził, żeby w takim razie przestał się tak zachowywać. Menedżer wziął swój płaszcz i obrażony opuścił budynek, po czym szef go zawiesił w obowiązkach na czas nieokreślony. Zachowanie menedżera idealnie pokazało, że wszystko co ode mnie usłyszał jest prawdą.

11 myśli w temacie “18/52 – Głos spod sterty pudeł

  1. Taki człowiek jest menadżerem? No niee, na tym stanowisku jako numer 1 jest właśnie umiejętnośc komunikowania się z innymi. Praca w zespole i kierowanie ale nie w taki sposób… brawo Sylwia. Dobrze zrobiłaś.

    Myślisz, że Ty byłabyś dobrym menadżerem? Bo według mnie tak;)
    Czy wogole chciałabyś, czy to jednak nie na Twoje siły?

    Polubienie

  2. Masz jaja Sylwia!!! Jakkolwiek to nie zabrzmiało!!! 🙂 Jednak ryzykowałaś że ten człowiek będzie się mścił za to że na niego poskarżyłaś i mógłby Ci uprzykrzać życie w firmie… Z drugiej strony, jeśli pracownicy milczą to tylko nakręca takiego imbecyla i pozwala sobie na coraz więcej. Dobrze zrobiłaś! 🙂 Heh, nie od dziś powtarzam że masz charakterek 🙂 I szczerze Ci go zazdroszczę 🙂

    Polubienie

  3. Też mamy takich menadżero-palantów w mojej firmie. Ja nie wiem, że na kierownicze stanowiska zatrudniani są nie ludzie umiejący być liderem, tylko ludzie,, bo ma wystarczająco lat doświadczenia w tej branży „.
    Myślę, że warto jest dać znać szefostwu, że ktoś rozwala zespół/ nie wykonuje obowiązków. Nawet jeśli już były skargi wcześniej- może ta kolejna przeleje czarę goryczy, albo będzie lepiej podsumowywała sytuację, albo będzie od pracownika, któremu szef najbardziej ufa.
    Fajnie się ta historia skończyła- bo szef na własne oczy zobaczył, co za gagatka zatrudnił 🤣

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s