30/52 – Uważaj Polaku, kogo obgadujesz po polsku

Mieszkam w Anglii już ponad 14 lat. To szmat czasu, a jednak pomimo setek tysięcy rodaków mieszkających tu ze mną nie spotkało mnie wiele sytuacji, w których inni Polacy mówiliby o mnie nie wiedząc, że też rozumiem nasz język. Doświadczyłam tego tylko trzy razy.

Za pierwszym razem miało to miejsce w agencji pracy. To były same początki mojego pobytu w UK. Wypełniałam formę rejestracyjną, a obok mnie siedziało dwóch Polaków. Nie wiedzieli, jak wypełnić niektóre punkty, wymieniali się ,,błyskotliwymi” pomysłami. W końcu jeden z nich powiedział do drugiego: ,,Weź się tej szmaty zapytaj” – chodziło oczywiście o mnie. Na szczęście żaden z nich się do mnie nie odezwał. Może nie wiedzieli, jak ewentualnie sklecić zdanie po angielsku, albo zrozumieli swój własny brak inteligencji i duże prawdopodobieństwo tego, że też jestem Polką, skoro jestem białoskórą, młodą kobietą rejestrującą się w agencji pracy.

Druga taka sytuacja spotkała mnie na poczcie. Siedziałam na pufie z numerkiem w ręku i czekałam na swoją kolej. Usłyszałam za plecami dwie Polki. Rozmowa dotyczyła moich gęstych, długich do pasa włosów. Dziewczyny próbowały dopatrzyć się, gdzie we włosach mam linię rzekomo doczepionych sztucznych włosów – gdyż w to, że nie są one prawdziwe, żadna nie wątpiła 🙂 Jedna z nich w końcu się tej linii dopatrzyła! Idealny przykład na to, co siła sugestii może zrobić z człowiekiem.

Na dwie powyższe sytuacje składało się po kilka zdań wymienionych między rozmówcami w niedługim czasie. Natomiast trzecia sytuacja, o której chcę Wam dziś napisać, trwała o wiele dłużej i wywołała we mnie dużo silniejsze i dłużej trwające emocje. Przeżywałam całą sytuację jeszcze przez conajmniej kilka dni po jej zajściu.

Wracałam autobusem do domu z pracy. Jechała ze mną Jaśmina, którą wcześniej odebrałam ze żłobka. Za nami siedział Polak z synem w wieku około 8-9 lat, a przynajmniej ich rozmowa wskazywała na to, że prawdopodobnie jest to ojciec z synem. Było to tuż przed tym, kiedy kończyło się moje zatrudnienie, o czym pisałam tutaj i tutaj. Jaśmina coraz gorzej znosiła podróże autobusami, szczególnie stanie w korkach. Mi naprawdę kończyły się już pomysły na to, jak ją zabawiać, a przysięgłam sobie, że nie będę jej wciskać telefonu i gierek tylko po to, żeby siedziała cicho. Ten dzień był jednym z gorszych, bo padał deszcz, wnętrze autobusu byo zaparowane, pojazd przepełniony, a my staliśmy w olbrzymim korku.

Na początku podróży ojciec z synem prowadzili bardzo przyziemną rozmowę o szkole, zajęciach pozaszkolnych, mundurku i tym, co mają przy sobie do jedzenia. Chłopiec zajął się bananem, a ojciec zaczął jeść kanapkę. Wszystko było dobrze do momentu, w którym Jaśmina zaczęła się niecierpliwić, wiercić, jęczeć i rzucać po siedzeniu. Normalnie w takiej sytuacji zwróciłabym jej uwagę i próbowała czymś zająć, ale tak bardzo nie chciałam, żeby siedząca za mną dwójka wiedziała, że też jestem Polką, że w ogóle się nie odzywałam. Jedynie gestami próbowałam uspokoić niegrzeczną trzylatkę. Szalę goryczy przelało puszczenie przez nią bąką właściwie prosto w kanapkę Polaka. Posadziłam Jaśminę z powrotem na siedzeniu, dalej milcząc. Chłopiec powiedział do ojca, że ,,ta dziewczynka” jest niegrzeczna, a ojciec odpowiedział, że jest jeszcze bardzo mała i wielu rzeczy nie rozumie. Ale chłopiec nie dawał za wygraną. Nie wiem, czy chciał brzmieć, jak ktoś o wiele starszy i bardziej dojrzały, czy po prostu ma naturę marudy i moralizatora, ale ciągnął temat i stwierdził, że no dobra, dziewczynka jest mała, ale ,,ta matka” powinna jej zwrócić uwagę 🙂 Ojciec zgodził się z synem i przez kilka minut nic się nie działo, a rozmowa się urwała.

I wtedy Jaśmina zaczęła zaczepiać starszego z Polaków. Mówiła do niego ,,hello”, czyli ,,cześć”, uśmiechała się, przybierała zabawne pozy. Każda inna osoba zareagowałaby w jakiś sposób na te zaczepki, ale nie ten ojciec. On z głową zwieszoną nad telefonem ignorował ją. W końcu odpowiedział ,,hello”, co Jaśminę tylko rozkręciło. W końcu spróbowała chyba złapałać jego telefon, bo Polak bardzo głośno powiedział po angielsku, żeby zostawiła go (w sensie telefon) w spokoju (chciał, żebym ja to usłyszała, bo przecież jestem Angielką, więc do Jaśminy musi mówić po angielsku haha). Ojcu przypomniało się chyba to, co mówił wcześniej jego syn, bo całkiem zmienił swoje nastawienie i Jaśmina przestała już być małą dziewczynką, która nic nie rozumie, tylko nagle stała się potworkiem, którego matka w ogóle nie wychowuje i najlepiej to to ignorować, albo wychować samemu. Przez resztę drogi do domu słuchałam o tym, jak ja w ogóle nie interesuję się swoim dzieckiem, nie reaguję na złe zachowanie, nie wychowuję i ogólnie mam wyjebane. Dobrze, że nie korzystałam w tamtym momencie ze swojego telefonu, bo by mi się oberwało, że ja z nosem siedzę w urządzeniu, a dziecko pierdzi na kanapki pasażerów. Z minuty na minutę czułam rosnącą irytację Polaka i słyszałam pod swoim adresem coraz więcej gorzkich słów. Zastanawiałam się, jak powinnam wybrnąć z tej sytuacji. Czy odezwać się do Jaśminy po polsku i zobaczyć minę Polaka? Czy wychodząc z autobusu rzucić mu na do widzenia kilka słów? Wszystko bardzo dobrze sobie przeanalizowałam i finalnie… nie zrobiłam nic. Wyszłam z Jaśminą z autobusu i z ulgą rozkoszowałam się myślą, że prawdopodobnie już nigdy więcej nie spotkam tego człowieka na swojej drodze. Dlaczego nic nie powiedziałam? Już wyjaśniam.

Ten człowiek miał prawo być zdenerwowany. Z mojej postawy naprawdę wynikało, że mam całkowicie gdzieś zachowanie Jaśminy i nie chce mi się go nawet słowem skomentować. Sama to na siebie ściągnęłam milcząc jak zaklęta. To nie były naturalne okoliczności. Dodatkowo Polak widział mnie jako pewną ideę, a nie konkretną osobę. To nie było personalne, ja nie miałam dla niego twarzy ani imienia. Widział mnie jako kolejną Angielkę, która – według stereotypów panujących wśród naszych rodaków w Anglii – nie potrafi bądź nie chce wychowywać swojego dziecka, a teraz zbiera tego plony. Byłam dla tego człowieka jedynie utwierdzeniem jego uprzedzeń i wcześniej wspomnianą bezimienną ideą.

Z drugiej strony jednak jechaliśmy środkiem transportu publicznego. No sorry ziom, ale jak się przebywa wśród ludzi, to spotyka się różne przypadki. Może to być nieznośne dziecko, głodny niemowlak, starsza osoba, banda rozwydrzonych nastolatków, brzydko pachnący, śliniący się pies, albo ktoś tak otyły, że zajmuje dwa siedzenia. W autobusie trzeba być gotowym na każdą sytuację. To z założenia nie jest komfortowa forma transportu. To samo może spotkać nas w pociągu, tramwaju czy samolocie. Nie musimy wszystkich lubić, ale chcąc (lub będąc zmuszonym) przebywać z mocno zagęszczonym odłamkiem społeczeństwa trzeba uzbroić się w cierpliwość i tolerancję.

A co, jeśli Jaśmina ma ADHD, autyzm, albo inne schorzenie czy syndrom, które powoduje u niej takie a nie inne zachowania? A co jeśli ja cierpię na depresję, migrenę, ból zęba i dosłownie nie mam siły na uciszanie trzylatki, bo już i tak ogromnym osiągnięciem tego dnia było dla mnie wstanie z łóżka i pójście do pracy? A może to właśnie w tej pracy coś mi się stało? Może zostałam zwolniona, a może dostałam w ciagu dnia telefon, że ktoś z moich bliskich wylądował w szpitalu? Istnieje tyle potencjalnych powodów, dla których dziecko wymyka się spod kontrolii rodzica, a ten nie ma siły z tym walczyć. Tak łatwo jest zmierzyć kogoś swoją miarą i skrytykować bez żadnej refleksji.

Sytuacja w autobusie była dla mnie ogromną lekcją pokory. Ja i tak na codzień staram się być bardzo tolerancyjna i wyrozumiała, jednak tamtego dnia brak zrozumienia u mojego rodaka sprawił, że to u mnie pojawiło się mnóstwo refleksji na ten temat, choć powinno u niego. Nie jestem święta – mi też zdarza się spojrzeć na kogoś i szybko ocenić. Pracuję nad tym i staram się być lepszym człowiekiem. Wszyscy powinniśmy.

Kilka dni po tej sytuacji Jaśmina znów odstawiała cyrk, tym razem na przystanku autobusowym. Krzyczała, wyrywała się, próbowała w złości ściągać buty. Stała przed nami młoda kobieta, która kilka razy odwróciła się i zmierzyła nas wzrokiem. Pomyślałam, że jest pewnie mocno zirytowana czy wręcz zniesmaczona. Okazało się jednak, że kierowało nią raczej współczucie i zrozumienie, bo w pewnym momencie ukucnęła przed Jaśminą i zaczęła z nią rozmawiać. Mówiła, żeby była grzeczna i mi się nie wyrywała. Że ma śliczne kozaczki i dlaczego próbuje je ściągać? Jest szczęściarą, że mamusia ją tak bardzo kocha i kupiła jej takie piękne buciki. Zachowanie kobiety a zachowanie Polaka w autobusie to było jak niebo a ziemia. Mam nadzieję, że ja też będę wykazywała się w przyszłości taką postawą.

http://coffeebreak0103.blogspot.com/2012/12/moc-plotki.html

Reklama

27 myśli w temacie “30/52 – Uważaj Polaku, kogo obgadujesz po polsku

  1. Wiesz, nawet w Polsce ludzie potrafią głośno komentować innych, w tym zachowania dzieci, nie bacząc na to że ktoś to słyszy. W Anglii Polacy moze mniej się krępują naiwnie licząc że ktoś ich nie rozumie, ale mam wrażenie że to jedna z takich naszych wrednych cech narodowych, których nijak wyplenić się nie da. W Polakach mało jest pozytywnego nastawienia i być może dlatego jesteśmy tacy wredni…

    Polubienie

  2. Mimo że autobus to publiczne miejsce, to i tak często jestem zirytzowana różnymi zachowaniami ludzi. Ale to zależy od tego, czy mam dzisiaj dobry humor czy nie- i tak samo może Polak miał zły humor, albo na codzień źle czuje się ze sobą, a tamta kobieta z przystanku nie- dlatego miała cierpliwość ładnie się zachować? W sumie w ludziach denerwuje nie to, że w miekscach pubkicznych, lub mając do czynienia z innymi ludźmi, nie zastanawiają się nad sobą tak jak ty zastanaiwasz się w jednym akapicie- nie będę oceniać/ denerwować/ smucić tej osoby, bo może źle się czuje, jest chora, miała zły dzień itd. Gdybyśmy wszyscy mieli takie „conciderate” podejście, to może nie działalibyśmy tak sobie na nerwy.
    Ja w sumie nigdy nie miałam takiej sytuacji, że ktoś mnie po polsku obgadywał. Dwa razy tylko miałam okazję komuś powiedzieć proszę czy dziękuję po polsku, gdy mijałam babkę w sklepie, i gdy rozdawałam posiłki w poprzedniej pracy. A tak to żadnych ciekawych historyjek z polskim w tle nie mam.

    Polubienie

    1. ,,Gdybyśmy wszyscy mieli takie „conciderate” podejście, to może nie działalibyśmy tak sobie na nerwy.”
      Wlasnie o to mi chodzilo w tym wpisie, zeby byc bardziej wrazliwymi i wyrozumialymi wobec innych. Po co budowac takie napiecie w sobie i wokol innych? To nikomu nie pomaga, chyba ze zachowania sa typowo antyspoleczne, typu niszczenie mienia publicznego, czy atakowanie innych osob. Takie zachowania trzeba plenic i zwracac na nie uwage.

      Nie ma nic zlego ani dziwnego w tym, ze irytuja Cie ludzie – myslisz ze mnie nie? 🙂 Po to szkole sie na tlumacza, zeby nie musiec z nimi obcowac. Ale czy zdecydowalabym sie na to, zeby cala droge autobusem kogos krytykowac i wytykac mu bledy zupelnie nie znajac danej osoby i jej sytuacji? Odpowiedz brzmi: nie. Facet zaczal swoje rozumowanie dobrze i nawet synowi tlumaczyl, ze Jasmina jest jeszcze malutka. A pozniej chyba zrobilo mu sie glupio, ze syn bardziej sie wymadrza niz on 🙂

      Polubienie

  3. Pan tata chyba zapomniał jak jego syn był mały albo po prostu zwalił wtedy całą robotę na matkę 😉 Mi ostatnio M. też zrobiła cyrk w autobusie, bo inna dziewczynka miała bidon z wodą, a M. to zauważyła gdy ta wysiadała. Na szczęście udało mi się ją uspokoić, choć czułam wszystkie spojrzenia na sobie i to nie było ok. Z drugiej strony to wciąż tylko dziecko i jeszcze nieraz pokrzyczy z byle powodu w miejscu publicznym, a jak ktoś się z tym źle czuje no to musj zagryźć zęby i tyle 🙂

    Polubienie

    1. Uczucie spojrzenia innych ludzi w takich sytuacjach to jedno, ale strach przed zareagowaniem na zachowanie niegrzecznego dziecka to jeszcze inna bajka. Każde słowo i każdy ruch jest oceniany i na pewno żaden nigdy nie będzie wystarczająco satysfakcjonujący dla wścibskich obserwatorów.

      Polubienie

  4. Ja najprawdopodobniej powiedziałabym coś wysiadając z autobusu, chociażby dla ich min 😀
    Jednego tylko nie rozumiem, dlaczego nie mogłaś uspokoić Jaśminki po angielsku? Przecież i tak rozmawiasz z dziećmi tylko po angielsku, jak oni mogliby się zorientować, że jesteś Polką?

    Polubienie

  5. Wczoraj w markecie miałam podobną sytuację. Dziecko koniecznie chciało nową zabawkę, więc wrzeszczało i tupało nogami. Podeszłam i zaczęłam tłumaczyć, że tamta droga zabawka nie jest taka ciekawa i pokazywałam inne z półki. One powinny cieszyć także inne dzieci, więc powinny leżeć na półce. Jako obca osoba spowodowałam, że słuchało, a mama gardło straciła i nic nie wskórała.
    Zasyłam serdeczności

    Polubienie

  6. Tez nie mieszkam w Polsce,nie mam dzieci wiec trudno mi tu oceniac.Zauwazylam dziwne zjawisko u Polakow mieszkajacych za granica Polak jest be,a Inna nacja super.Ja juz przestalam dzielic ludzi na narodowosci,ale na ludzi.Polacy sa dobrzy i zli,podobnie jak Niemcy,Anglicy etc.Konczmy ze stereotypami,patrzmy nie na nacje,a czlowieka.Myslac twoim tolerancyjnym systemem,a moze ten pan byl tez zmeczony zachowaniem twojego dziecka?bo ma ciezka prace,nie spal w nocy etc?…

    Polubienie

  7. wiem,ze nie masz wplywu na zachowanie swojego dziecka,bo jest jeszcze male,ale ja tez mam prawo czuc sie z tego powodu niezadowolona,wkurzona,bo mam np. ciezka prace,boli mnie glowa,jestem zmeczona itd i nie musze tego akceptowac…

    Polubienie

    1. Co innego nieakceptowac, a co innego cala droge autobusem kogos obgadywac nie pozostawiajac suchej nitki. Sama doprowadzilam do tej sytuacji milczac jak zakleta, ale krytykowanie kogos przez co najmniej pół godziny w niczym nie pomaga. Ten upust frustracji byl spowodowany jedynie tym, ze facet nie wiedzial, ze go rozumiem. Ciekawe jedynie, czy gdyby wiedzial, ze jestem Polką, to czy podszedlby do mnie jeszcze surowiej czy wrecz przeciwnie – zaczal miłą rozmowe i inaczej podszedl do dziecka.

      Polubienie

      1. trudno powiedzenie,ale mysle ze moglby podejsc jeszcze surowiej,wielu ludzi ucieka z kraju i chce miec potem maly kontakt i to jest ok.bo jesli stamtad wyjechalismy to znaczy,ze nie bylo ok. i chcemy zapomniec,stad czesto szorstkie nastawienie rodaka do rodaka,uwazam ze jestes tolerancyjna dziewczyna…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s