2/52 – Powrót do szkoły w wieku 30 lat

Wczoraj w pracy mój współpracownik wypowiedział na głos zdania, które wbiły mnie w fotel. Miałam wrażenie, że Simon wszedł do mojej głowy, zapoznał się ze wszystkimi kłębiącymi się tam od lat myślami, po czym opuścił mój umysł i podsumował wszystko prostymi słowami. Brzmiały one tak:

„Powinno być tak, że człowiek kończy edukację w wieku 16, 17, może 18 lat, a później idzie do pracy, żeby w wieku 30 lat na nowo wrócić do szkoły. Potrafiłby wtedy docenić edukację i rozumiałby, jaka jest ważna. Bardzo interesują mnie języki obce, ale nigdy nie traktowałem szkoły poważnie…”

Simon

Wiem, że nie są to wielce odkrywcze słowa i wielu ludzi żałuje, że w swoich latach młodzieńczych nie przykładało się do nauki. Jednak w tym wypadku słowa Simona uderzyły mnie z innego powodu. Widzę je w trochę innym kontekście, a mianowicie: ja dopiero w wieku około 30 lat zrozumiałam tak naprawdę, co mnie najbardziej fascynuje i co chciałabym w życiu robić. Dojrzałam, poznałam siebie, każdego dnia poznaję też świat. Nie posiadałam ani tej pewności, ani wiedzy, kiedy chodziłam jeszcze do szkoły…

Nie wiem, jaki % populacji rodzi się praktycznie z życiowym przesłaniem, talentami i pewnością, co chcieliby w życiu robić, jednak wiem, że takie osoby istnieją, a co więcej – jedną z takich osób jest moja młodsza siostra. Od małego widać było, że sport i ruch to jej powołanie i osiągnęła w tych dziedzinach niesamowite rzeczy. Ja natomiast zawsze miałam słomiany zapał, interesowałam się wszystkim jednocześnie, ale niczym głębiej, żyłam z dnia na dzień i skupiałam się głównie na swoich przyjemnościach. Dziś jestem już zupełnie inną osobą, ale czasu nie cofnę i zastanawiam się, czy nie jest już za późno?

Postanowiłam spisać sobie wszystkie prace, jakie w przeszłości wykonywałam, a zrobię to w takim formacie: wiek, nazwa miejsca, rodzaj pracy oraz chwila lub element, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

Okay, zaczynamy…

19 lat, Auchan, budowanie działu szkolnego: pamiętam chłopaka, którego musiałam uczyć, jak trzymać młotek.

20 lat, małpi gaj dla dzieci, opiekunka i organizatorka przyjęć urodzinowych: pamiętam klientkę, która niemalże oskarżyła mnie o pedofilię.

20-21 lat, różne żłobki/świetlice/ośrodki dla dzieci ulicy: krótkoterminowe prace w trakcie studiów z pedagogiki specjalnej, dzięki którym odkryłam, że wcale nie chcę pracować z dziećmi.

21 lat, salon z cygarami w Galerii Mokotów, sprzedawczyni: pamiętam, że sama siebie zaskoczyłam umiejętnością rozmawiania z klientami.

22 lata, Hallam Beauty Ltd, pierwsza praca w UK, linia produkcyjna: pamiętam, jak w pierwszy dzień pracy zajechałam do niej uliczną zamiatarką.

22-25 lat, Hallmark Cards, dział wysyłki w magazynie kartek okolicznościowych: pamiętam, że to w tym okresie się usamodzielniłam, wynajmując swoje pierwsze mieszkanie w Anglii.

25-26 lat, samotna matka na pełny etat: pamiętam pracę 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, pensję w postaci siwych włosów, dużo wypitego piwa.

26-27 lat, różne dorywcze prace/staże/kursy doszkalające/wolontariaty wciśnięte pomiędzy opiekę nad synkiem: pamiętam ogromny smutek, niechęć do życia i samotność, na zmianę z ogromną determinacją, wiarą we własne możliwości i nadzieją na lepszą przyszłość.

28-33 lata, Home Discount/Lassic Ltd, E-commerce and Buyer Assistant: pamiętam świetne warunki pracy, szefów, uczucie bycia docenianą, możliwości rozwoju zawodowego i współpracowników.

33-35 lat, tym razem zamężna (podwójna) mama na pełny etat: pamiętam burzę mózgu, wewnętrzne rewolucje, niezliczone kursy, kontynuację dotychczasowych zainteresowań, szlifowanie umiejętności tłumacza, angażowanie się w szeroko pojęty aktywizm związany z prawami człowieka, zwierząt i przyrody, multum przeczytanych i odłuchanych książek.

35 lat, Pediwear Shoes, Despatch & Business Administrator: moje obecne miejsce pracy, z którego najprawdopodobniej najbardziej zapamiętam to, że uratowało mnie od choroby psychicznej spowodowanej kiblowaniem w domu z małym dzieckiem i pandemią za oknem.

Patrząc na powyższą listę dochodzę do wniosku, że gdyby świat mógł wyglądać tak, jak wyraził to Simon, to po urodzeniu drugiego dziecka mogłabym spokojnie wrócić do szkoły. To był ten czas, kiedy na 100% wyklarowały się moje pasje, a ja wiedziałam, kim jestem, czego chcę od życia i co mogłabym w nim robić. Niestety, żadna z powyższych prac nie miała związku z tym, do czego mam największe zamiłowanie. Fajnie by było móc to zmienić, na nowo wracając do szkoły i przykładając się do nauki tego, co dziś jest dla nas najważniejsze. I żeby nie musieć za to płacić, a najlepiej jeszcze, żeby nie ciążyły na nas obowiązki i odpowiedzialności związane z rodzinami, które założyliśmy. Skwituję to wszystko cytatem:

„Co za ponury absurd… Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?”

Dzień świra

Trochę chyba smutno-sarkastyczny ten dzisiejszy wpis, więc na poprawienie nastroju na sam koniec powiem tylko, że zgłosiłam się do pracy w bibliotece, która jest jedną z moich prac marzeń. Ponadto, przymierzam się do zrobienia kursu na tłumacza, po którym będę musiała zrobić ogólnokrajowy test i jeśli go zdam, to będę posiadaczką profesjonalnych kwalifikacji. Tak sobie myślę – a czemu nie? Jak nie spróbuję, to się nie dowiem, co może z tego wyniknąć 🙂

zdjęcie: Colin Anderson Productions pty ltd/Getty Images

31 myśli w temacie “2/52 – Powrót do szkoły w wieku 30 lat

  1. Niesamowite, ale mam takie same przemyślenia, że trudno jest decydować o swoim życiu mając kiełbie we łbie. Nauka w wieku nieco bardziej dojrzałym ma inny wymiar, czerpiemy z niej całymi garściami i nie jest złem koniecznym tylko luksusem, elementem rozwoju osobistego i zwyczajną przyjemnością. Życzę Ci byś spełniła swoje marzenia 🙂

    Polubienie

  2. Powiem Ci, że ja też niby skończyłam studia, ogólnie pasjonuje mnie moja praca, ale wciąż czuję, że jeszcze coś innego mogłabym robić, tylko nie wiem co!🤔 Moje CV począwszy od 18 roku życia do teraz wygląda podobnie jak twoje. Zawsze interesowało mnie po prostu życie i w każdej pracy znalazłam coś dla siebie 😊

    Życzę Ci powodzenia i spełnienia własnych oczekiwań ❤️

    Polubienie

    1. Wirm ze nigdy nie jest za pozno, ja sie caly czas ucze, ale zeby robic to w pelnym wymiarze to trzeba miec na to srodki finansowe, kogos kto sie zajmie dziecmi, no wiadomo… Inne priorytety

      Polubienie

      1. Podejrzewam że nauka w pełnym wymiarze po pewnym czasie też zaczęła by Ci doskwierać i zaczęła byś tęsknić za rodziną. Teraz w sumie masz wszystko, tzn. pracę, naukę i rodzinę i o dziwo jeszcze Ci mało 🙂

        Polubienie

  3. Na naukę nigdy nie jest za późno. Dziś nawet emeryci studiują 🙂 Sam, gdybym mógł się cofnąć do czas, to poszedł bym zupełnie inną drogą, ale po czasie dobrze sie takie rzeczy pisze… Swoją drogą to poniekąd temat piątkowego pytania jest 🙂 Do dziś twierdzę że byłbym zajebistym księdzem, mieszanką Kaczkowskiego i Lemańskiego, ale w wieku 36lat już do seminarium nie wstapię 🙂

    Polubienie

  4. Ostatnio też marudziłam, że szkoda, że szkoła nie pokazuje nam więcej zawodów, żebyśmy mieli szerszy obraz tego, jakie są w ogóle opcje na dorosłe życie.
    Szczerze powiedziawszy traktuję pracę jako obowiązek, który trzeba odwalić, trochę się wykazać i wrócić do swojego hobby w domu, żeby odpocząć od tego wszystkiego. Więc bycie inżynierem mi nie przeszkadza, dziubać słówka z języków obcych i kręcić się na pole dance/ kole mogę po pracy.
    Ale! Myślę, że coś lepszego wyszłoby z uczenia się po trzydziestce. Wtedy jesteśmy ludzmi, którzy bardziej wiedzą, czego chcą, przeszli już chrzest bojowy z pracodawcami, więc jakbyśmy wrócili do szkoły, to uczelnie nie mogłyby nam tak skakać po głowie i mówić nam, że studenci są głupi. Może wtedy szkoła mniej gnębiłaby uczniów i skupiała się bardziej na umiejętnościach i praktyce, niż tłuczeniu teorii. Bo trzydziestolatki nie pozwoliłyby się tak traktować, jak obecni studenci.

    Polubienie

  5. Od kiedy opuściłem mury szkoły minęło kilka dekad. Lubiłem się uczyć, miałem dość sensowne wyniki natomiast mam problem z systemem edukacji.

    Polubienie

  6. Sylwia, ty wiesz ile mam lat, no. To ja nadal nie wiem co chcę robić! 😂 Podejście twoje (lub Simona) to właśnie mój życiorys. Z kolei twoje lata pracy… Wow! A kiedy poznałaś męża?

    Polubienie

  7. Ja kończąc szkole podstawową kompletnie nie wiedziałam kim chciałbym zostać.w przyszłości w rezultacie skończyłam liceum i studia pedagogiczne które do niczego mi się nie przydały i wylądowałam w Lidlu, potem przyszła choroba i zmiana pracy i w tej poczułam się lepiej jedynym minusem była rozłąka z rodziną. Myślę że mało młodych ludzi wie kim chce zostać w przyszłości

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s